heroina. | e-blogi.pl
Heroina. Blog, który uzależnia.
FACEBOOK 2012-02-26

lubisz Heroine? polub mnie na fejsie 

https://www.facebook.com/pages/Heroina/329641510420183

:)


!REAKTYWACJA! 2012-02-26

Witam,
dłuuuugo tu nie pisałam...
czyta to ktoś jeszcze?!
co powiecie na reaktywację?
czekam na odpowiedzi w komentarzach


Przebudzenie. 2011-09-14

Minęło pół roku. Inga wybudziła się ze śpiączki.
Nie było Natana. To był tylko sen.
Tak na prawdę Inga zapadła w śpiączkę kliniczną po wypadku rodziców.
To był tylko sen.
Tylko piękny, półroczny sen...


Dziękuję Wam bardzo, drodzy czytelnicy, że byliście ze mną.
Wiem, że to nie jest zakończenie jakiego oczekiwaliście.
Mam nadzieję, że niedługo znowu się spotkamy, na moim innym blogu, którego adres podam wkrótce.
Dziękuję Wam za wszystko,
pozdrawiam i całuję,
Wasza Heroina ;*


19. Sen? 2011-03-13

Zastanawiacie się pewnie, dlaczego nic nie piszę?
No to Wam wytłumaczę.
Dokładnie w dzień swoich siedemnastych urodzin miałam wypadek. Jestem wyjątkowo feralną osobą, cały czas coś mi się przytrafia.
Dzień Kobiet, ósmy marca dwutysięczny jedenasty rok, godzina 15:25, samochód cioci Agaty.
Tak, znowu wypadek samochodowy. To jakaś klątwa, czy co?
Nie wiem co się ze mną dzieje, kontakt z rzeczywistością urwał mi się w karetce.
Ale od początku...

- Wszystkiego najlepszego, kochana! Spełnienia marzeń, szczęścia, dobrych wyników w nauce i zdrowia. Sto lat! - to ciocia Agata, która wpadła do mnie do pokoju o siódmej rano, zanim jeszcze wstałam do szkoły. W dłoniach trzymała pudełko opakowane różowym papierem.
- Dziękuję ciociu, a co to takiego? - zapytałam zaspanym głosem, gdy ciocia wręczała mi prezent.
- Sama zobacz, mam nadzieję, że Ci się spodoba. - odparła ciocia z uśmiechem.
Podarłam papier, otworzyłam pudełko i rozpłakałam się. Była to lustrzanka, o której tak bardzo marzyłam.
- Ciociu, jesteś kochana! - przytuliłam ją ze łzami w oczach. - Ale nie musiałaś kupować takiego drogiego prezentu, przecież wiem że nie mamy teraz pieniędzy...
- Ależ kochanie, drugi prezent to to, że wczoraj podpisałam umowę o pracę. Tak strasznie się cieszę, że w końcu znalazłam posadę. - mówiła ciocia, a na jej twarzy pojawił się uśmiech i zadowolenie, którego tak bardzo mi brakowało odkąd zmieniłyśmy mieszkanie.
Gdy emocje trochę opadły, ubrałam się, uczesałam i zrobiłam delikatny makijaż. Stwierdziłam, że w ten wyjątkowy dzień mogę ubrać się trochę odświętnie, dlatego założyłam jeansową sukienkę do kolan, ciemne legginsy, czarne botki, płaszcz, czapkę i szalik. Włosy spięłam spinką w coś na kształt koka. Podobało mi się jak wyglądałam. A naprawdę mało kiedy jestem zadowolona ze swojego wyglądu.
Gdy wyszłam z kamienicy czekał na mnie Natan. Trzymał trzy krwistoczerwone róże, które tak bardzo uwielbiam.
- Wszystkiego najlepszego, piękna. - powiedział, wręczył mi kwiaty i pocałował mnie w czoło.
- Dzięki, to bardzo miłe. - odparłam z uśmiechem na twarzy.
W szkole Diana złożyła mi życzenia, dała mi lizaka o smaku coli, którymi zajadałyśmy się zawsze odkąd się znałyśmy. Tak w ogóle to znowu się przyjaźnimy tak jak wcześniej, ta szuja, Kalina, wypięła się na Dianę, gdy ta tylko oświadczyła, że nie zerwie ze mną kontaktów bo Kalina jej to rozkazuje. W końcu się dziewczyna opamiętała.
Z powodu Dnia Kobiet nie pytali nas dziś i ogólnie był cyrk w szkole. Przedstawienia i te sprawy.

Po lekcjach pod szkołę przyjechała po mnie ciocia Agata. Oświadczyła że należy nam się odpoczynek po ostatnich zawirowaniach w naszym życiu, więc spakowała mnie, siebie i zarezerwowała dla nas wizytę w SPA. Byłam w szoku, ale jednocześnie nie mogłam się doczekać tej wizyty. Nigdy nie byłam w SPA.
Ośrodek Odnowy Biologicznej znajdował się pod Warszawą, jakieś 18 km od centrum stolicy. Ciocia prowadziła, ja siedziałam od strony pasażera, w radio leciała muzyka, panowała luźna atmosfera. Ciocia akurat pytała o to, jak układa mi się z Natanem, gdy na skrzyżowaniu jakiś mini-van wpakował się w nasze auto. Huk, krzyk cioci i cisza. A raczej okropny, przeraźliwy pisk w mojej głowie. Mój pisk. Zamknęłam oczy, a gdy je otworzyłam byłam już w karetce. Strasznie bolała mnie głowa, jednak najbardziej martwiło mnie to, że mogłam zabrudzić lub podrzeć moją ukochaną sukienkę. Jakiś facet w białym kitlu zapytał mnie, czy go słyszę, chciałam kiwnąć głową, ale nie mogłam przez stabilizator, więc otworzyłam usta, żeby odpowiedzieć, jednak wtedy urwał mi się film.
Nie wiem co się ze mną dzieje, jestem w jakiejś przestrzeni, jest tu mgła, zamazany widok wydarzeń dnia dzisiejszego i cisza...


http://www.youtube.com/watch?v=fjDojEOiMcE


18. Siostra. 2011-02-18

Blanka ma 19 lat, krótkie, czarne włosy, niebieskie oczy i jest po prostu śliczna. Wyższa ode mnie o głowę, wysportowana, szczupła... Spełnienie marzeń każdego faceta. Mieszka w Lublinie, ale na jakiś czas przeniosła się do Warszawy i mieszka ze mną i ciocią Agatą. Ciocia ją bardzo polubiła, ja również. Jest miła, sympatyczna, trochę zamknięta w sobie, ale póki co bardzo dobrze się dogadujemy. Jednak ciągle nie dociera do mnie że to moja siostra. To tak dziwnie brzmi... Już przyzwyczaiłam się do roli rozpieszczonej jedynaczki. W ubiegłym roku Blanka zdała maturę i skończyła szkołę średnią. Teraz, zamiast pójść na studia, zrobiła sobie przerwę w edukacji i postanowiła trochę zarobić. Dlatego przez ostatnie pół roku pracowała w sklepie z odzieżą, jednak odeszła z pracy, bo jej szef to skończona świnia.
Mimo że ja i Blanka jesteśmy zupełnymi przeciwieństwami, mamy wiele wspólnego. Na przykład mamy identyczne oczy. I nos - mamy dokładnie taki sam, po tacie. Do tego dochodzą cechy charakteru, takie jak systematyczność czy odpowiedzialność. Jednak wiele rzeczy nas różni: ona słucha ostrego metalu, ja słucham rocka i ballad romantycznych. Ja lubię grać na gitarze, ona fascynuje się perkusją. Ja lubię błękit, fiolet a ona lubi czerń i szarość. W jej uszach jest po siedem kolczyków, ma tatuaż na karku... Nie mówię, że mnie to nie kręci, ale jednak nie pozwoliłabym sobie na takie 'ozdoby'.
Natan kompletnie mnie ostatnio olewa, nie widziałam się z Nim już tydzień, przestał chodzić do szkoły, nie dzwoni, nie pisze... Nie mam pojęcia co się z Nim dzieje. Martwię się o Niego. Mam wrażenie że jest na mnie obrażony, zapewne po ostatniej kłótni. nie wiem jak to będzie dalej, totalnie przestało nam się układać... Mieszkamy naprzeciwko siebie, a od tygodnia nie zauważyłam żeby chociaż wychodził z domu. Nie wiem co tu jest grane... Może nowy tydzień przyniesie wyjaśnienia.
Jutro wybieram się na imprezę urodzinową Diany. Zostałam zaproszona, jednak niechętnie tam idę, ponieważ Diana nadal trzyma z Kaliną i jej 'wyznawcami'. Oby nie było żadnego dymu, naprawdę ostatnią rzeczą na którą mam teraz ochotę to wdawać się w pyskówki z kimś tak podłym jak ta żmija Kalina. Zobaczymy jak to będzie, może Diana w końcu się opamięta.


17. W skrócie. 2011-02-01

Dzisiaj będzie krótko: maximum treści, minimum formy.
Sylwester z Natanem się udał znakomicie, jeżeli przymknąć oko na okropny ból brzucha, który nie wiedzieć czemu złapał mnie akurat w ten dzień.
Blanka - moje totalne przeciwieństwo. Jednak myślę, że się dogadamy.
Przykro mi, że nie mam czasu zamieścić żadnej sensownej, treściwej notki. Obiecuję, że na weekendzie się ogarnę.

pozdrawiam i liczę na Was,
Wasza, jak zawsze, heroina.


16. Podwójne zaskoczenie. 2011-01-19

Ostatnio wiele się zmieniło. Między innymi moje miejsce zamieszkania. Przeprowadziłyśmy się z ciocią do kamienicy niedaleko naszego dawnego mieszkania. Nowe lokum było dokładnie takie jak opisywała je ciocia: dość małe, skromne, przytulne. Dostałam pokój z balkonem. Już wybrałam kolory do wnętrza: ściany będą w brzoskwiniowym odcieniu, a dodatki będą czerwone i białe. Jednak najbardziej dziwną rzeczą po przeprowadzce okazało się sąsiedztwo, a mianowicie moim najbliższym sąsiadem jest Natan. To jest jakieś totalnie poplątane. Przeznaczenie chyba kolejny raz dało o sobie znać. Natan zaproponował pomoc w przeprowadzce. Na razie mamy ferie, więc mam mnóstwo wolnego czasu, aby pomóc ciociu przy urządzaniu mieszkania. Ciocia Agata robi wszystko by znaleźć pracę, ale póki co nie znalazła żadnej dobrej oferty. Jednak widzę, że się nie poddaje, codziennie wysyła dziesiątki podań o pracę. Mam nadzieje, że w końcu jej się uda.
Wszystko zaczyna się uspokajać, życie toczy się dalej, świat się nie zawalił przez to, że sprzedałyśmy jedyną 'żywą' pamiątkę po rodzicach. Jednak zawsze tak jest, że gdy myślimy, że już zaczyna się nam układać, że wszystko idzie w dobrym kierunku, wtedy coś ważnego zaczyna się psuć. Tak dzieję się i w tym przypadku. A mianowicie zaczyna się psuć między mną a Natanem. Zaczynamy się kłócić, o wszystko. Duży udział w tych bezsensownych kłótniach mają moje zmiany nastrojów i humorki. Nienawidzę się za to. Sama nie wiem dlaczego tak mam, w jednej chwili z miłej, wesołej dziewczyny potrafię się zmienić we wredną sukę, która każdemu uprzykrza życie. A najczęściej obrywa właśnie On, chociaż jest ostatnią osobą, która na to zasługuje. Ostatnio pokłóciłam się także z Dianą, ona zaś znalazła sobie nową 'przyjaciółkę' - jest nią wredna żmija o imieniu Kalina, która chodzi z nami do klasy i jest chyba najgorszą wiedźmą jaką znam. Potrafi zniszyczyć komuś życie tylko dla własnej przyjemności. Jest tzw. dzieckiem szczęścia, czyli jest jedynaczką, ma bogatych rodziców, mieszka w willi, ma wszystko czego chce, a i tak jest jej wiecznie źle. Jej znajomi dzielą się na dwie części: albo się z nią przyjaźnisz (jeśli ona sobie tego życzy) albo tobą pomiata. Diana się z nią 'przyjaźni' od jakiegoś tygodnia, tzn jest jej dziewczynką na posyłki, ale za to ma zaszczyt przebywać w jej towarzystwie. Ja jestem 'ta zła', Kalina mnie nienawidzi, z resztą z wzajemnością. Ale ja nie zamierzam póki co przepraszać Diany, bo to z jej winy się nie odzywamy. A skoro znalazła sobie 'nową przyjaciółkę' to ja sobie poradzę, zobaczymy jak długo wytrzyma z Kaliną.
Jest też jeszcze jedna rzecz, która się zmieniła...
Mam siostrę. Tak, to prawda. Jest ode mnie trzy lata starsza i ma na imię Blanka. Jest moją przyrodnią siostrą od strony taty. Wyszło to przy sprawdzaniu dokumentów dotyczących majątku moich rodziców. Po śmierci moich rodziców wszystko zostało przepisane na mnie, a ciocia Agata dostała prawo do dysponowania moim spadkiem dopóki nie osiagnę pełnoletności. Gdy chciałyśmy sprzedać mieszkanie po rodzicach wyszło na jaw, że jest jeszcze ktoś, kto powinien dostać część spadku. Tą osobą jest właśnie Blanka. Jeszcze jej nie poznałam, ale stanie się to niedługo. Blanka jest córką mojego taty z jego pierwszego poważnego związku. Gdy rozstawał się z matką Blanki nie wiedział, że była wtedy w ciąży. Gdy się o tym dowiedział był już mężem mojej mamy, Blanka miała wtedy roczek. W tajemnicy płacił alimenty, starając się, aby moja mama o niczym się nie dowiedziała. Ehh ten mój tatuś, zawsze chciał wszystkich uszczęśliwić, nawet kosztem własnego szczęścia.
Nie mogę się doczekać kiedy poznam Blankę. Mam nadzieję, że znajdziemy wspólny język i łatwo się dogadamy. Kto wie, może właśnie ona okaże się moją bratnią duszą?


15. Zmiana planów. 2010-12-30

Piękna zima, kolacja wigilijna.Tylko ja i ciocia Agata. W radio słychać kolędy.
Zdecydowałyśmy że nie pojedziemy na Święta do cioci Ewy, obie nie lubimy tłoku.
Rozpakowujemy z ciocią skromne upominki, gdy nagle ciocia zaczyna płakać.
- Ciociu, co się dzieje? - zapytałam, zbita z tropu.
- Straciłam pracę, nie mamy pieniędzy. Przepraszam że mówię to w taki wieczór, ale już dłużej nie mogłam tego ukrywać .- powiedziała ciocia przez łzy.
- Damy sobie rade... Znajdziesz pracę, zaczniemy oszczędzać. Na pewno nie jedna firma potrzebuje księgowej. A Ty jesteś w tym świetna. - próbowałam ją pocieszyć.
- Inga, musimy sprzedać mieszkanie i kupić coś mniejszego. Wiem że to Twoja pamiątka po rodzicach, ale nie mamy innego wyjścia.
- Dobrze, ciociu, rozumiem... - na samą myśl o wyprowadzce bolało mnie serce. Ale przecież nie powiem cioci, że mamy żyć na skraju ubóstwa bo mam sentyment do kilku ścian.
- Nie jesteś zła? W końcu to Twoje mieszkanie, a ja podejmuje taką decyzję. - zdziwiła się ciocia.
- Nie, ciociu, zróbmy tak jak mówisz. W końcu to tylko mieszkanie. Przynajmniej będziemy mieć pieniądze. W końcu jakoś musimy sobie poradzić. Będzie dobrze. - odparłam.
- Jesteś taka mądra i dojrzała jak na swój wiek, skarbie. - powiedziała wzruszona ciocia. I koniec tematu, wróciłyśmy do normalności, sprzątanie ze stołu, robienie herbaty, oglądanie telewizji.
Pod choinkę dostałam zestaw kosmetyków, czyli jakiś żel pod prysznic, balsam po kąpieli i krem do twarzy oraz błyszczyk do ust. Ode mnie ciocia dostała brązowe cienie do powiek, tusz do rzęs i milutki sweterek. Kupiłam ten prezent ze swoich oszczędności, a miałam ich dość sporo, bo od kilku lat zbierałam. Chciałam kupić sobie nową gitarę, ale jak już uzbierałam wystarczającą sumę stwierdziłam że Zosia w zupełności mi wystarcza, a są ważniejsze wydatki. Sweterek dla cioci pomógł mi wybrać Natan, zdecydowaliśmy, że najlepszy będzie zielony. Cioci bardzo się spodobał.

Siedząc przed telewizorem z kubkiem herbaty w ręku i owinięta kocem uświadomiłam sobie, że Natan jest sam. Siedzi sam w swoim mieszkaniu, nie ma przecież rodziny ani bliskich znajomych. Ale On sam tego chciał. Zaprosiłam Go do nas na wigilię, ale podziękował za zaproszenie i odmówił. Stwierdził że to czas rodzinny, że obcy nie są wtedy mile widziani. Zanim zaczęłam Mu tłumaczyć, że On nie jest żadnym obcym, przerwał mi i powiedział, że zdania nie zmieni. Cóż, przecież Go nie zmuszę.

Koło 22 przytuliłam ciocię, życzyłam jej dobrej nocy i poszłam do swojego pokoju. Położyłam się na łóżku i wspominałam, a łzy same płynęły z moich oczu. A więc moje dni w tym mieszkaniu, w moim ukochanym mieszkaniu są policzone. Nie wiem jak będę potrafiła się stąd tak po prostu wyprowadzić... Zadzwoniłam do Natana. Odebrał po pierwszym sygnale.
- Halo? Co tam kochanie? - Jego głos był dla mnie ukojeniem...
- Cześć... - odparłam smutnym głosem.
- Inga, skarbie, co się dzieje? Mam do Ciebie przyjść? - zapytał z troską w głosie.
Nie miałam sumienia wyciągać Go o tej porze z domu. Zwłaszcza, że to wigilia, w dodatku był straszny mróz.
- Nie... poradzę sobie. - odparłam. - Wyprowadzamy się. Jeszcze przed końcem roku, jeśli tylko znajdziemy kupca na mieszkanie.
- Ale jak to? Czemu? Dokąd?
- Ciocia Agata straciła pracę, nie mamy pieniędzy. Sprzedamy moje mieszkanie i znajdziemy coś mniejszego. No bo w końcu po co nam 4 pokoje? Wystarczą dwa, jesteśmy tylko dwie. - tłumaczyłam Mu, a z oczu łzy płynęły coraz szybciej.
- Będę za 3 minuty. Nie płacz. - rozłączył się.
Ciocia już spała, więc postanowiłam jej nie budzić. Ubrałam buty, kurtkę, czapkę i wyszłam w Jego stronę.
Spotkaliśmy się w połowie drogi. Gdy mnie zobaczył nic nie powiedział, po prostu mnie mocno przytulił. A ja rozpłakałam się jeszcze bardziej.
- To mieszkanie to moja ostatnia tak żywa pamiątka po rodzicach, nie mogę go tak po prostu opuścić. Tu się wychowałam, tu spędziłam najmilsze chwile mojego dzieciństwa... Tu czuję ich obecność. A teraz mam tak po prostu to wszystko zostawić i wyjechać na drugi koniec miasta?
- Dasz radę. Ja rozumiem, że to miejsce jest dla Ciebie naprawdę ważne, ale z drugiej strony to tylko mieszkanie. Rodzice zawsze będą przy Tobie, w Twoim sercu. A zmieniając mieszkanie zaczniesz od nowa, zostaną wspomnienia, ale zaczniesz patrzeć w przyszłość. To naprawdę nie będzie takie straszne, zobaczysz. - otarł mi łzy w policzka i pogłaskał mnie po głowie. Czułam się jak zagubione małe dziecko.


Dwa dni później odwiedził nas facet, który ma sprzedać nasze mieszkanie. Powiedział, że mieszkanie jest w bardzo dobrym stanie, ma dobry metraż i że prawdopodobnie ma nawet kupców. Ucieszyłam się, że uda nam się tak szybko to załatwić.
Przez te dwa dni nabrałam do tego dystansu. Natan miał rację, zacznę nowe życie, to przecież tylko mieszkanie.
Więc Sylwestra spędzę w nowym mieszkaniu, w nowym środowisku... Ciocia upatrzyła już jedno nowe miejsce... Małe, skromne mieszkanko całkiem niedaleko starego mieszkania. Dwa pokoje, kuchnia, łazienka, balkon. To wszystko w starej kamienicy. Tak przynajmniej mówi ciocia. Nie mogę się doczekać kiedy pójdę je zobaczyć.

Na Sylwestra idę do Natana, ciocia idzie do znajomych. Mam nadzieję że ten wyjątkowy wieczór będzie udany.


 


Wesołych Świąt! 2010-12-24

Kochani Czytelnicy!
Z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzę Wam miłości, zdrowia, spełnienia marzeń i jeszcze raz miłości :)
a także udanego, szalonego Sylwestra :)
gorąco pozdrawiam,

Wasza heroina :) ;*


14. Codzienność. 2010-12-19

Odkąd jestem z Natanem nic nie jest takie jak dawniej. W szkole jesteśmy tematem numer jeden, wszyscy dziwnie na nas patrzą, mimo że nie zachowujemy się w szkole jak małżeństwo. Bo według mnie takie pokazywanie uczucia wszystkim dookoła jest chore. I Natan też tak myśli. Dlatego do szkoły idziemy trzymając się za ręce, pod szkołą dajemy sobie buziaka, który ma nam starczyć na cały dzień i tyle. W szkole możemy np. siedzieć razem na stołówce czy na korytarzu, ale nie ma jakiegoś przytulania, całowania itp. Jest fajnie. Po szkole wracamy razem, ewentualnie umawiamy się na wieczór i tak wygląda nasz tydzień. Wydaje się dość prosty, wręcz nudny, ale tak nie jest. Jest naprawdę super. Aż boję się, że pewnego dnia wszystko niespodziewanie zniknie, że zniknie On, uczucie, miłe chwile... Że zostaną tylko wspomnienia które będą przypominały o stracie. Boję się tego, bo pewnego dnia tak się stanie, to pewne. Bo przecież w końcu Natan wypełni swoje zadanie i będzie musiał odejść. Więc to uczucie od początku spisane jest na straty... Nie wiem jak ja to przeżyję. Może ktoś stwierdzi, że to głupie, mając 17 lat uważam, że nie przeżyję rozstania z chłopakiem. Ale ja się z tym nie zgadzam. Ja Go naprawdę kocham. I to z wzajemnością, to widać. Dorośli mówią ' w tym wieku nie ma miłości, jest zauroczenie'. A skąd oni to wiedzą? Jak mogą być pewni, że to co czują do innej osoby jako dorośli to jest już miłość, a nie zauroczenie? Nikt tego nie wie. Nikt i nigdy.


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]